wtorek, 31 stycznia 2012

All I need

To był dobry weekend. Wyrwałam się z domu. Spotkałam ze znajomymi. Wybrechtałam za wszystkie czasy. Jadłam to, czego nie powinnam. Śpiewałam. Próbowałam zmierzyć się ze swoimi fobiami. Napisałam na szybie busa "I believe in Sherlock".Wróciłam zmęczona i zmarznięta. Rysowałam, a ręce miałam całe niebieskie od pasteli. Płakałam i byłam wściekła.
A poza tym, czeka mnie kardiolog, bo arytmia. Przydałby się jeszcze facet, bo samotność.
A tu kilka rzeczy z kwejka i innych. Małe inspiracje dla nocnych myśli.
















.
.
.
.
.
WSZYSTKO czego mi trzeba. 

środa, 18 stycznia 2012

Some shit

Zapomniałam. Łapaj, chciałeś wierszydło, to masz!

już nic się nie śni
białe złote plamy na źrenicach każdej bezbożnej nocy
pul pul pulsuje ekran na linii ust
wdycham zapach społecznościach portali jak mantrę powtarzam
planuję obicie fotela długie wieczory wtulone w czyjeś ręce
marzeniom ciasno
przekręcam klucz do klatki
na zewnątrz już jasno

60s, Rock and Death

Jak on to zrobił? Jak on to zrobił? Przecież to niemożliwe! No JAK?
Jeśli tylko to chodzi Ci po głowie po obejrzeniu filmu, znaczy, że ostatnie półtorej godziny i miesiące pracy aktorów i ekipy nie poszły na marne. Sherlock w wykonaniu BBC rules.Ale nie, seriously, Reichenbach Fall powalił mnie na kolana. Była drama, jak zapowiedziała Ewa, i to zdrowa. A ostatnie słowa Johna nad grobem... Heh. I w ogóle. Cud, orzeszki (miód pomijam, bom na diecie).
To jedno. A poza tym drugi news z mojego maleńkiego życia: mój pokój jednak postanowiłam urządzić na lata 60-te. Może inaczej: a'la lata 60-te, bo tak do końca nie da rady - za dużo kasy i roboty. Ale i tak czekają mnie (albo raczej rodziców) spore wydatki. Fotel na cienkich nóżkach i to jeszcze w odpowiednim kolorze to nie taka prosta sprawa. Wczorajsza noc i dzisiejsze popołudnie na aukcjach, stronach sklepów meblowych i ebayu, i nadal nie mogę znaleźć czegoś odpowiedniego poniżej dwóch tysięcy. No a dwa tysiące to trochę za dużo.No, chyba, że kupię staroć i odrestauruję. Ale żeby jeszcze były w sprzedaży odpowiednie obicia tapicerskie... Poza tym, nie mam pojęcie ile taka renowacja może kosztować i czy w ogóle się opłaca. Zobaczymy. Bo poza fotelem, reszta dodatków jakoś pójdzie. Plakaty, radio w stylu retro, poduchy się kupi bez większego problemu. Tylko ten chędożony fotel... ):
I jeszcze jedno z dzisiaj: moja mama słucha rocka. Nie wiem, czy lubi, ale słucha. Głośno. ^^
Aaaaa, macie. Kilka fotek wnętrz stylizowanych na lata 60-te :)






wtorek, 17 stycznia 2012

niedziela, 8 stycznia 2012

Nienawidzę tytułować postów

Za cholerę nie wiem, co za bzdety będę tu pisać. Pewnie i tak, jak 98,9% moich blogów, skończy się na dwóch, trzech notkach. Ale. Może jakimś cudem tym razem uda się dobić do dziesięciu. Trzymam kciuki w każdym bądź razie.
Swoją drogą, fajne tu mają szablony. Niektóre.